Zmarła Helena Eilstein
23.11.2009
Helena Eilstein
1922-2009
Lena Eilstein była filozofem, co znaczy, że wszelkie zagadnienia egzystencji wszechświata i egzystencji człowieka przybierały w jej umyśle, pismach i rozmowach sens filozoficzny. Żartowało się kiedyś, że przy jej boku powinien nieodstępnie kroczyć sekretarz z magnetofonem, żeby utrwalić i zachować niepowtarzalne monologi i rozważania, które umiała snuć w każdym miejscu, choćby na ulicy, jeśli tylko trafił się jej rozumny słuchacz, a tym bardziej oponent.
Zajmowała się przede wszystkim filozofią przyrody, zwłaszcza naturą czasu w świetle współczesnej fizyki, i najpoważniejsze jej publikacje dotyczyły tej sfery, niełatwo dostępnej dla laika. Była przekonaną materialistką, czy też – jak to sama określała – zwolenniczką realizmu naukowego, w którym nie ma miejsca dla zaświatów. Z biegiem lat coraz bardziej pochłaniały ją zagadnienia antropologii filozoficznej i etyki.
Życie nie było dla niej zbyt łaskawe. Podczas wojny los rzucił ją z rodzinnej Warszawy na wschód, w odległe rejony ZSRR. Po powrocie znalazła warunki do studiów i pracy naukowej, przez krótki czas inspirowanej doktryną marksistowską. W latach 1958-68 Lena kierowała pracownią zagadnień filozoficznych nauk przyrodniczych w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie i była redaktorką „Studiów Filozoficznych”. Nie założyła własnej rodziny. Rok 1968 zachwiał jej poczuciem bezpieczeństwa, choć we własnym środowisku była zawsze ceniona i otoczona życzliwymi ludźmi. W dramatycznej rozterce zdecydowała się wraz z matką na emigrację: przez rok pracowała w Anglii, gdzie jednak nie udało się jej uzyskać szansy stabilizacji. Ostatecznie przyjęła stanowisko profesora uniwersytetu w Albuquerque – w południowo-zachodnim stanie New Mexico (USA), gdzie z dala od swojego środowiska i przyjaciół przepracowała dwa dziesiątki lat i gdzie pochowała matkę.
Powróciła do Warszawy jako emerytka w roku 1993. Te późne lata okazać się miały wypełnione intensywną pracą i ogromnie żyzne. Głównym przedmiotem jej niestrudzonej myśli i nowych książek było budowanie konsekwentnie świeckiego światopoglądu naturalistycznego i zarazem humanistycznego. Jej cztery eseje wydane pod tytułem Homo sapiens i wartości (1994) były rozprawą z filozoficznym dziedzictwem marksizmu oraz poważną, po części polemiczną dyskusją z niektórymi tezami Leszka Kołakowskiego, zawartymi w jego dziełach Główne nurty marksizmu i Jeśli Boga nie ma. W ślad za tym przyszły Szkice ateistyczne (1996?), będące już bezpośrednim sporem ze światopoglądem religijnym, a wreszcie ostatnie, wielkie dzieło jej życia, Biblia w ręku ateisty (IFiS PAN 2006), owoc wielu lat pracy nad interpretacją i oceną etycznego przesłania mitów Starego i Nowego Testamentu z punktu widzenia współczesnego humanizmu.
Książki te nie wzbudziły takiej debaty światopoglądowej, jakiej można by było oczekiwać w katolickim kraju. Poza nielicznymi recenzjami zostały przemilczane. Lena żyła i pracowała już w tym czasie na uboczu, w maleńkim mieszkaniu na Rakowcu, coraz rzadziej odwiedzana: jej przyjaciele i partnerzy intelektualni rozproszyli się po świecie i rok po roku ich ubywało. Zapadła na zdrowiu, ale jej umysł pozostał czynny prawie do ostatnich dni. Wybrała część swoich rozproszonych artykułów filozoficznych, ale nie znalazła chętnego wydawcy. Dołożyła jeszcze starań, aby nie absorbować nikogo swoim odejściem i pogrzebem. Zmarła 16 listopada w wieku 87 lat.
Była człowiekiem wielkiej mądrości i dobroci, zawsze gotowym do pomocy ludziom słabym i cierpiącym. „Otwarta Rzeczpospolita”, do której Lena przed kilku laty przystąpiła, żegna ją z głębokim żalem.
Jerzy Jedlicki

