Przeciw przemocy
22.02.2010
Kilkaset osób wzięło udział w pogrzebie zmarłego od ciosów nożem policjanta Andrzeja Struja, który samotnie podjął interwencję wobec dwóch agresywnych wyrostków. Andrzej Struj nie był na służbie, a zdarzenie miało wielu świadków. - Obojętny, odwracający głowę świadek jest tak samo winny jak sprawca niegodnego czynu - mówił nam Marek Edelman. Niech to zdarzenie nauczy nas nie tylko tego, że przeciwstawienie się agresji grozi utratą życia, lecz przede wszystkim tego, że niebezpieczeństwo byłoby mniejsze, a nasza skuteczność - większa, gdybyśmy wszyscy, świadkowie takich zdarzeń, nie okazywali strachliwej obojętności.
Otwarta Rzeczpospolita składa Rodzinie i Przyjaciołom Andrzeja Struja wyrazy najgłębszego współczucia.
We mszy pogrzebowej wzięło udział kilkaset osób. Przybył prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk, a także kierownictwo MSWiA i policji. Zmarły został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP oraz Ministra Spraw Wewnętrznych.
Warszawiacy oddali hołd zabitemu policjantowi nie tylko w kościele. Przystanek na Woli, gdzie zginął Andrzej Struj, został zastawiony zniczami.
Andrzej Struj służył w policji od 15 lat. Pracował w wydziale wywiadowczo-patrolowym stołecznej komendy. Osierocił dwie córki.

